
Limit – a jakby to było, gdyby uznać, że wyczerpało się już w życiu swoim limit bólu – jakby to było, gdyby nieszczęścia nie dotykały nas nigdy więcej – jakby to było, gdyby źli ludzie omijali nas łukiem szerokim – jakby to było? – chcę wiedzieć – chcę aby wiara w miłość, która pomimo wszystko i zawsze istniała we mnie, spełnioną została – chcę, aby świat znów był piękny, a ludzie dobrzy nie tylko dla mnie, ale dla siebie nawzajem – chcę, aby kawę na Saskiej Kępie podawała mi uśmiechnięta, a nie skwaszona Pani, pytająca mnie z czego można się cieszyć o 10 rano – chcę za 20-30 lat, wciąż uśmiechać się i mówić Dzień Dobry znajomym – chcę pamiętać, że ich znam! – chcę być wciąż ciekawa innych – chcę chodzić na spacery do Ogrodu Botanicznego za rękę – chcę wiedzieć, że jestem ważna i wierzyć, że na zawsze – chcę na bosaka po łące chodzić – chcę poczuć mech pod palcami – chcę w deszczu tańczyć – chcę na początku tęczy skrzata spotkać, i nie o złoto, ale o zdrowie go zapytać – chcę ufać nie doświadczeniom moim, a marzeniom właśnie – bo świat bez marzycieli szary byłby bardzo – bez tych pędzących za motylkiem dzieciaków nieograniczających się wiekiem, smutek i konkret zabiłby nas niewątpliwie – nawet jeśli marzyciel taki w garniaczku głęboko się schowa, to pewnego dnia.. taaak.. – pewnego dnia.. – więc (choć zdania nie zaczyna się od „więc”) wciąż do każdego smutasa uśmiechać się będę – wciąż rano przy goleniu fałszować będę niemiłosiernie – wciąż budzić będę syna piosenką „I’m so happy” – bo wyczerpałam już limit bólu i chcę, aby nieszczęścia wraz z ludźmi złymi, omijali mnie szerokim łukiem – chcę wszystkiego co dobre i piękne – amen