
Sukienka – tyle rzeczy we mnie rodzi się wciąż, ale każda wynika z rozmowy jakiejś – rozmowa każda jest intymna raczej, bo dziwnie o pogodzie tylko, nikt ze mną nie rozmawia – i jak tu potem coś pisać, skoro rozmowa intymna była – a jeśli ktoś zdradzony się poczuje, a jeśli nie chce, żeby tak na światło dzienne, na Facebooku.. – i tematy żyją we mnie swoim życiem i wniosków mnóstwo, i spostrzeżeń masa cała, i historie z życia wzięte, i te nie do uwierzenia.. – może tak bezimiennie jakoś i bez-konkretnie pisać zacznę? – hmm.. – dzisiaj na przykład przez zupełny przypadek weszłam do sklepu z sukienkami – dla większości kobiet to standard, dla mnie nie.. – weszłam, bo.. no właśnie.. nie wiedziałam – podeszła do mnie dziewczyna-kobieta, o oczach przepięknie dużych, i sercu mogącym pomieścić świat cały – sukienki zaczęła mi podawać, a ja jak zaczarowana na ręce swojej je układałam i słuchałam o falbankach, marszczeniach i biodrach swoich, nie bardzo rozumiejąc dlaczego te sukienki zamierzam przymierzyć jednak.. – przymierzyłam pierwszą i od tej pory wiedziałam już, że to błąd był ogromny, bo sukienka tania nie jest, a piękna ogromnie – ” bo wie pani.. sukienek, w których kobieta dobrze wygląda, taka kobieca kobieta, to wcale dużo nie ma.. ja tak przymierzam te sukienki, a biodra mam szerokie, to wiem.. i tak patrzę jak tu klientki przymierzają, to różnie bywa, ale pani w tej sukience.. no naprawdę.. i w niej wszędzie można iść, i elegancka taka.. i pani w niej to naprawdę dobrze wygląda.. i taka pani posągowa, i dobrze naprawdę, no świetnie..” – i mówiła to wszystko ze szczerością z serca płynącą, z prawdą, z radością, że kobieta w sukience przed nią stoi.. – i zakochałam się w szczerości, i w radości, i w sercu – „bo ja technikum odzieżowe skończyłam, i tak kiedyś marzyłam, że szyć będę, że projektować trochę, bo ja spod Częstochowy pochodzę, i tak się ułożyło, że teraz w sklepie pracuję, to w sumie super, bo z odzieżą mam do czynienia” – A maszynę pani ma? Bo jak pani ma, to wymówek już szukać nie trzeba, tylko te marzenia realizować należy. A jak już pani szyć zacznie, to ja klientką będę pani. Chce pani? – chciała! – popłakała się, marzenia rozwinęła przede mną jak dywan najpiękniejszy – taki wspaniały prezent dostałam dzisiaj – a jeśli chciałybyście, żeby pani Martynka wam także coś uszyła, to już niebawem zacznie – dajcie mi znać, przekażę kontakt