Z DZIENNIKA KOBIETY KTÓRĄ JESTEM
ANIOŁ

Anioł – Zobaczyłam Anioła – prawdziwego zupełnie – dotknąć Go mogłam – szedł przede mną z wózkiem na zakupy, i śpiącym w nim maleństwem – wysoka – z blond włosami – świeciła idąc – gapiłam się na nią – gapiłam bez skrępowania – z zachwytem gapiłam – z otwartą buzią – z oczami otwartymi szeroko – Boże jaka piękna – myślałam – iść za nią zaczęłam przyciągana magnetyzmem jakimś – dzieciątko w koszyku otulone ciasno, dokładnie, żeby skrzydełko przypadkiem na pokaz gapiom się nie wysunęło spod kocyka – zadzwonił telefon – spojrzała na ekran – zbladła – właściwie posiniała jakby – zaczęła rozglądać się nerwowo – skrzydłami dziecko zasłoniła – zgasła – podszedł mężczyzna – zdawał się być niezbyt wysoki, i odrażający jakiś w bezduszności swojej – mówił niewiele, patrzył – im bardziej Ona była zaniepokojona, tym On był większy – im bardziej Ona wątek traciła, tym On pewniejszy siebie się wydawał – kiedy łzy napłynęły do jej niepięknych już oczu, uśmiech na stałe zagościł na Jego twarzy.. – ruszył przed siebie jakby.. był na spacerze w Łazienkach – szła za nim – krok z tyłu – jak służka – jak obdarta z godności niewolnica – czym Ją zniewolił? – może kochała.. – może dziecko było priorytetem.. – może.. – dużo tych możliwości się pojawiło – zupełnie nie wiedziałam co zrobić – jak pomóc – stałam i płakałam – z bólu i ze współczucia ogromnego – i z bezradności – i ze wstydu, że nie pomogłam jakoś.. – nie wiem jak.. – jakoś.. – w końcu nie jestem ułomkiem jakimś – i język niewyparzony potrafię mieć czasem.. – a nie śmiałam jej w cierpieniu przeszkodzić.. – nie śmiałam z pomocą, być może niechcianą, a być może konieczną się wpychać.. – wierzyć zaczęłam, że te skrzydła rozłoży niebawem nie po to, żeby dzieciątko maleńkie ochronić, ale żeby z dzieciątkiem maleńkim odlecieć.. – zobaczyć Ją znowu świecącą mam nadzieję – a jeśli polecieć jej się jednak uda, wszyscy z zachwytu zaniemówią, bo odzyskany blask cieszy dużo bardziej i świeci z dużo większą siłą..

Anioł

Dodaj komentarz