
Oni – Jesień – słońce zgaszone jakby troszkę, i chłód przenikający ciało – kawiarniany stolik – herbata w filiżance – obejmuję filiżankę dłońmi i rozkoszuję się smakiem – wchodzi kobieta – wszyscy milkną – jesteśmy jak zaczarowani – patrzę na niespieszne kroki – patrzę na ludzi patrzących – przymykają oczy – jest coś wspaniale dostojnego w jej twarzy – jest tęsknotą, oczekiwaniem i spełnieniem jednocześnie – jest prawdziwa – mężczyzna przybiega za chwilę – zaniepokojony, przepraszający, bez kwiatów – zapomniał? – nie pomyślał? – nie chciał? – a może kwiaty są im bez-potrzebne – może związek ten, polega na czymś więcej, niż bukiet nie mogący żyć dalej, mogący tylko umierać.. – objęłam czulej moją filiżankę – czułość spojrzeń i odległość, która nie stanowiła dla nich problemu, wciągnęły mnie bez reszty – niemi obserwatorzy – świadkowie czegoś magnetycznego – nieśmiali w swych śmiechach, i zafascynowani bezgłośną rozmową – moja herbata zaczęła smakować zupełnie inaczej – ile mają lat? – nie chcę się zastanawiać – dojrzałość jest atutem, jest pięknem samym w sobie, przynajmniej przy stoliku obok – ona wciąż się uśmiecha – on patrzy jak zaczarowany – rozmawiają – choć wokół cisza, nie słychać o czym – może o nocy spędzonej razem – może o tej, która dopiero przed nimi – ona królową jest, a on jej rycerzem – mają dla siebie tyle czułości.. – są oddzieleni od wszystkich śmiertelników, jakąś magiczną zasłoną – obrazek jak z bajki – a może rzeczywistość, naprawdę może tak właśnie wyglądać? – ma pan piękną dziewczynę! – ktoś zbyt śmiało przerwał ciszę.. – on spłonął rumieńcem, ona podziękowała – zdziwiłam się – zdziwiłam się takim rozdzieleniem, ponieważ dla mnie stanowili doskonałą jedność – harmonia jakaś była w nich, kiedy tak trwali obok siebie, ze sobą.. – ja zawsze już będę o nich myślała „jaka piękna para”..