Z DZIENNIKA KOBIETY KTÓRĄ JESTEM
STRACH

Strach – zdarza mi się bać, Strach przychodzi nieproszony i niezapowiedziany przez nikogo i przez nic – Strach – Mój Strach – dzisiaj jest inny – dzisiaj jest łagodny i oswojony jakby – wciąż jednak gotowy do powrotu na dawne miejsce – wciąż czujny – jeśli jest Mój, czemu paraliżował mnie kiedyś tak bardzo – czemu sprawiał, że sama świadomość konieczności otworzenia oczu rano męczyła – czemu tak bardzo bałam się wszystkiego i niczego, bo przecież niczego konkretnego – świadomość, że jest Mój, pomogła bardzo – skoro Mój, znaczy znajomy – skoro Mój, to może wcale nie taki straszny – Mój, nie może Mnie przestraszać – a jednak przestraszał – robił to, dopóki sama mu na to pozwalałam – robił to dla mnie – pomógł mi – dzisiaj patrzymy na siebie, uśmiechamy się i delikatnym skinieniem głowy żegnamy – obydwoje wiemy, że jeśli tylko będę Go potrzebowała, wróci – nie zamierzam Go fatygować

” – Puk, puk.

  • Kto tam?
  • Strach.
  • Już otwieram – powiedziała Odwaga i otworzyła drzwi, a za drzwiami nie było nikogo.. „

Strach

Dodaj komentarz